Współtworzę kurs SSJ: Super Senior Java — powiedz nam, czego potrzebujesz.Wypełnij ankietę →
#szkolenia #trener #edukacja #rozwoj

Czego nauczyło mnie pierwsze poprowadzone szkolenie

Pierwsze poprowadzone szkolenie nauczyło mnie, że sam dzień szkoleniowy to wisienka na torcie. Jest sporo rzeczy jakie trzeba wykonać wcześniej, żeby ten dzień w ogóle mógł się odbyć.

Pierwsze poprowadzone szkolenie nauczyło mnie znacznie więcej, niż zakładałem na starcie.

Nie tylko o samym byciu trenerem. Również o przygotowaniu materiału, pracy z ludźmi, radzeniu sobie z rozczarowaniem i o tym, jak dużo rzeczy nie widać z perspektywy uczestnika.

Ciągnie mnie do nowych inicjatyw

Mam tak, że trudno mi długo siedzieć w jednym miejscu. Zaczęło się od bloga. Potem pojawił się darmowy kurs podstaw Javy na YouTube. Później przyszły wystąpienia konferencyjne, vlog, newsletter, a w końcu szkolenia. Aktualnie też jest DevBuddies i DevStarter.

Nie piszę tego po to, żeby kogokolwiek przytłoczyć tempem czy liczbą rzeczy. Wręcz przeciwnie. Nie uważam, że trzeba łapać każdą możliwą okazję.

Chodzi mi raczej o to, że istnieje sporo różnych inicjatyw, w których można się sprawdzić. I czasem warto wejść w nowy obszar po prostu po to, żeby zobaczyć, jak on naprawdę wygląda od środka.

Mała grupa, pierwszy eksperyment

Pod koniec czerwca 2025 roku, w ramach wewnętrznej inicjatywy u ówczesnego pracodawcy, zebrałem grupę śmiałków do szkolenia o różnych sposobach pisania testów jednostkowych.

Ponieważ było to moje pierwsze szkolenie, celowo postawiłem na małą skalę. Udostępniłem pięć miejsc, żeby zobaczyć, z czym faktycznie wiąże się rola trenera.

Ku mojemu zaskoczeniu miejsca rozeszły się błyskawicznie. To dało mi sygnał, że temat szkolenia jest trafiony.

Poszedłem więc krok dalej i napisałem do uczestników, pytając, czego konkretnie oczekują od tego spotkania. Kilka osób odpisało, doceniając samo zainteresowanie ich potrzebami.

Wtedy miałem poczucie, że wszystko idzie dokładnie tak, jak powinno.

Tego nie widać: przygotowanie materiału

Jest jednak jedna rzecz, której wcześniej zupełnie nie doceniałem jako uczestnik różnych szkoleń.

Przygotowanie materiału to ciężki kawałek chleba.

Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!

Wypełnij ankietę →

Samo gromadzenie źródeł i pomysłów przyszło mi dość lekko. Problem pojawił się przy układaniu agendy. Ciągle zastanawiałem się, czy materiału jest za dużo, czy za mało, czy przejście z jednego konceptu do drugiego ma sens właśnie w tym miejscu i czy to wszystko da się sensownie zmieścić w czasie.

To był moment, w którym naprawdę zobaczyłem, ile pracy trener wkłada w rzeczy, których później niemal nikt nie zauważa.

Proof of concept uratował mi czas

Przez te wątpliwości długo odkładałem start szkolenia. W końcu dotarło do mnie, że potrzebuję czegoś w rodzaju proof of concept.

Przygotowałem szkic agendy, wrzuciłem go na główny kanał w firmie i poprosiłem o opinie. Po otrzymaniu kilku uwag od razu je uwzględniłem. Nagle miałem już konkretną formę, do której mogłem dopasować resztę materiału.

To była z pozoru mała rzecz, ale bardzo dużo uprościła.

Od tamtego momentu wiem jedno: trzeba pytać ludzi, czego naprawdę potrzebują. To brzmi oczywiście, ale dopiero praktyka pokazała mi, jak wiele godzin można zaoszczędzić dzięki takiemu podejściu.

Rzeczywistość szybko weryfikuje plany

Na dzień przed szkoleniem odpadły mi dwie osoby. Następnego dnia wypadła kolejna, tym razem z powodu L4.

Z pięcioosobowej grupy zostały dwie osoby.

Nie będę udawał, że mnie to nie ruszyło. Byłem zawiedziony. Naturalnie pojawiło się poczucie straty i myśl, że to wszystko miało wyglądać inaczej.

Ale po chwili przyszła też druga refleksja: ten bieg wydarzeń nie zależał ode mnie. Mogłem tylko zrobić dobrze to, co jeszcze było w moich rękach.

I dokładnie to zrobiłem.

Samo prowadzenie? Tutaj czułem się dobrze

Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!

Wypełnij ankietę →

Na samym szkoleniu czułem się naprawdę naturalnie. To było chyba największe pozytywne zaskoczenie tego całego doświadczenia.

Jednocześnie bardzo szybko zobaczyłem, co wymaga poprawy.

Przykłady nie działały tak dobrze, jak powinny. Mówiłem za dużo zamiast częściej oddawać głos uczestnikom i pozwalać im samodzielnie dochodzić do wniosków. Zobaczyłem też, jak ważne jest zapewnienie ludziom mocniejszych doświadczeń wizualnych, czy to przez rysunki, czy przez dobrze dobrany kod.

Czyli z jednej strony satysfakcja, a z drugiej bardzo konkretny materiał do analizy.

Feedback zamknął całość dobrze

Po szkoleniu poprosiłem uczestników o feedback. W moim przypadku były to tylko dwie osoby, ale obie podzieliły się swoimi odczuciami.

I co ważne, ten feedback był bardzo pozytywny.

Po ludzku bardzo mnie to ucieszyło. Nie dlatego, że nagle uznałem się za gotowego trenera bez braków. Raczej dlatego, że dostałem potwierdzenie, że warto ten kierunek rozwijać dalej.

Co z tego wynika?

Największa lekcja z mojego pierwszego szkolenia jest dla mnie taka: prowadzenie szkolenia nie zaczyna się w momencie wejścia na salę.

Zaczyna się dużo wcześniej. W pytaniach do uczestników. W walce z agendą. W testowaniu materiału. W akceptacji, że część planu i tak rozsypie się po drodze.

I właśnie dlatego warto spróbować, jeśli ten temat Cię ciągnie.

Może odkryjesz, że to fantastyczna droga. A może dojdziesz do wniosku, że to jednak nie dla Ciebie. Obie odpowiedzi są cenne.

Najgorsze, co można zrobić, to nie sprawdzić wcale i przez lata tylko się zastanawiać.

Znajdź mnie na