Dlaczego nadal warto chodzić na meetupy offline. Nawet, a może zwłaszcza, w erze AI.
Jedno spotkanie offline potrafi zostawić w głowie więcej niż dziesiątki godzin spędzonych na konsumowaniu treści w Internecie. U mnie tak właśnie zaczęła się dużo bardziej świadoma droga w IT.
Internet nie od dziś daje ogromne możliwości nauki.
Możesz oglądać prelekcje na YouTube, czytać blogi, przerabiać kursy, słuchać podcastów i… pytać AI o rzeczy, których jeszcze wczoraj nawet nie umiałeś dobrze nazwać.
To wszystko działa od strzała. “Dziś pytanie, dziś odpowiedź”. I to jest naprawdę niesamowite!
A jednak mam poczucie, że są takie momenty, w których jedno wydarzenie offline potrafi zostawić w głowie więcej niż dziesiątki godzin spędzonych przed ekranem.
Kiedyś robiłem dużo, ale nie wiem czy podążałem w dobrym kierunku
Kiedy próbowałem wejść do świata IT, uczyłem się bardzo intensywnie.
Czytałem książki będąc w autobusie w drodze do pracy. Pisałem własne aplikacje. Przerabiałem darmowe kursy, czasem nawet w ukryciu w trakcie pracy, jak nikt nie patrzył. Robiłem dużo rzeczy, ale w środku ciągle siedziało pytanie: “czy ja w ogóle idę w dobrą stronę?”.
Nie miałem wtedy obok siebie osoby, która potrafiłaby powiedzieć mi: “Tak, to ma sens. Rób tak dalej, a zajdziesz daleko!”.
Owszem, trafiałem w Internecie na historie ludzi, którym udało się wejść do branży. To pomagało. Problem polegał na tym, że wciąż były to tylko historie z ekranu. Nie były to osoby dostępne do interakcji ze mną. Które mógłbym spotkać, porozmawiać z nimi, zobaczyć, jak naprawdę wygląda ich praca i jak się do niej przygotowywali.
Wyjście ze swojej personalnej bańki
Przełom przyszedł dopiero wtedy, gdy po przeczytaniu książki “Zawód: Programista” Macieja Aniserowicza zacząłem patrzeć na rozwój szerzej. Byłem już wtedy w IT, ale nie w miejscu, w którym widziałbym się na dłużej.
Dotarło do mnie, że zamiast bez końca siedzieć samemu z książkami i kursem, mogę po prostu wyjść do ludzi i zobaczyć ten świat z bliska. Powiedziałbym, że przysłowiowo go nawet “dotknąć”.
Mieszkanie w Warszawie bardzo to ułatwiało. Wydarzeń było sporo. Trzeba było tylko wybrać jedno z nich i się pojawić.
Z pozoru banalny krok. W praktyce dla kogoś spoza branży wcale nie taki prosty.
Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!
Wypełnij ankietę →Pierwszy meetup, który zrobił mi porządek w głowie
W końcu znalazłem wydarzenie związane z technologią, której się wtedy uczyłem, czyli Javą. Zapisałem się. Okazało się, że prelegentem będzie Bartłomiej Słota z prezentacją “Live refactoring towards solid code”. W tamtym czasie to nazwisko nic mi jeszcze nie mówiło. Nie szedłem tam dla znanego eksperta. Bardziej dla samej szansy pobycia wśród ludzi, którzy są już w miejscu, do którego ja dopiero próbowałem dojść.
I właśnie to wydarzenie okazało się jednym z tych momentów, które ustawiają człowieka na lata. A przynajmniej jego myślenie.
Meetup to nie tylko wiedza
Sama atmosfera zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie.
Chociaż wtedy jeszcze byłem Core Banking Programmerem, czyt. działałem w Cobol, to poczułem się jak “u siebie”. Ludzie byli otwarci, sami do mnie zagadywali, co mega mi ułatwioło przełamanie pierwszych lodów. W końcu to było moje pierwsze wydarzenie tego typu, ja oczywiście jestem introwertykiem, to… wiesz jak to mogło się skończyć. 😅
Ale najmocniejsze było to, co działo się podczas samej prelekcji.
Patrzyłem, jak Bartek porusza się po IDE z ogromną swobodą, jak rozkłada problem na części i jak z pasją opowiada o refaktoryzacji. Niecała godzina minęła mi jak kilka minut.
I chociaż wtedy nie rozumiałem jeszcze wielu szczegółów, jedna rzecz była dla mnie kompletnie jasna: ja też tak chcę!
Chcę mieć taką swobodę pracy z kodem. Chcę rozumieć problemy głębiej. Chcę kiedyś inspirować innych do rozwoju, a nie tylko próbować nadążyć.
Czasem jedno spotkanie ustawia kierunek lepiej niż sto materiałów
Tak chyba mówił Konfucjusz albo inna mądra osoba…
To był moment, w którym po raz pierwszy naprawdę poczułem kierunek.
Nie taki w stylu “to chyba może być ciekawe”, tylko dużo mocniejszy.
Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!
Wypełnij ankietę →Wtedy też pierwszy raz mocno zetknąłem się z marką Bottega IT Minds. I bardzo szybko zrozumiałem, że jeśli chcę uczyć się porządnego programowania, to właśnie na tych ludzi powinienem patrzeć.
Z perspektywy czasu widzę, że to spotkanie dało mi coś więcej niż wiedzę o refaktoryzacji. Dało mi wyobrażenie, kim chcę się stać jako programista. A może i architekt? Czas pokaże.
Dlaczego to nadal ma sens, nawet przy AI
Dziś ktoś mógłby powiedzieć: po co chodzić na meetupy, skoro wiedza leży na podło…, w Internecie. A AI potrafi wyjaśnić prawie wszystko na żądanie, w formie jakiej pożądamy?
Moja odpowiedź jest prosta: bo offline działa inaczej.
Internet świetnie nadaje się do zdobywania informacji. Offline dużo lepiej nadaje się do łapania energii, standardów, sposobu myślenia i ambicji. Czy też aspektów czysto ludzkich: empatii, inspiracji, poczucia przynależności do społeczności.
Czasem dopiero kiedy zobaczysz kogoś na żywo, dociera do Ciebie, na czym naprawdę polega poziom, do którego chcesz dojść.
I właśnie tego bardzo trudno doświadczyć w pełni z poziomu samego ekranu. Przynajmniej tak mi się wydaje.
Co z tej historii zostaje mi dziś
Jeśli jesteś na początku drogi albo czujesz, że utknąłeś, to warto od czasu do czasu “przewietrzyć się” i zderzyć się z perspektywą ludzi, którzy są już trochę dalej na tej ścieżce zwanej karierą.
Nie tylko czytać. Nie tylko oglądać. Nie tylko pytać AI.
Po prostu pójść między ludzi i zobaczyć, jak wygląda ten świat z bliska.
Bo czasem jedno wydarzenie offline potrafi uruchomić w głowie proces, którego później nie zatrzymasz przez lata, patrz - moja osoba!