Jak znaleźć czas na rozwój, kiedy naprawdę go brakuje
Rozwój poza pracą brzmi rozsądnie, ale w praktyce trudno go zmieścić między etatem, rodziną, obowiązkami i zwykłym życiem. Da się jednak szukać go mądrzej niż tylko przez dokładanie kolejnych godzin.
Nie mam złotego środka na to jak ten czas na rozwój znaleźć. Ma za to kilka przemyśleń z tym związanych oraz kilka rzeczy, które u mnie działają.
W świecie programistów regularnie wraca jedna rada.
Jeśli chcesz być naprawdę dobry, powinieneś rozwijać się również po pracy! Każdego dnia! Po dwie, trzy godziny! A, no i w weekendy rób drugi etat!
Może jest to trochę przerysowane. Albo i może bardzo, ale znasz ten temat, co?
Spróbuj to wdrożyć w realne życie. Nie da się? Nic dziwnego, bo poza pracą istnieje jeszcze cała reszta rzeczy wartych naszej uwagi.
Rodzina. Obowiązki domowe. Zakupy. Gotowanie. Sprzątanie. Własne hobby. Chęć odpoczynku. I zwykła potrzeba, żeby czasem już po prostu nic nie robić (scrollowanie Tik Toka nie liczy się jako nic).
Dlatego im dłużej o tym myślę, tym bardziej mi się nie chcę. Przytłacza mnie sama wizja takiego modelu rozwoju.
Rozwój jest istotny. To nie ulega wątpliwości. Ale nie musi wyglądać tak, jak często się go przedstawia.
Problemem często nie jest brak chęci, tylko brak dużych bloków czasu
W pewnym momencie zauważyłem, że łatwo uznać brak rozwoju za efekt braku dyscypliny.
Tymczasem w wielu przypadkach problem wygląda inaczej. Nie chodzi o to, że nie chcesz się rozwijać. Chodzi o to, że bardzo rzadko masz do dyspozycji idealny, długi, spokojny blok czasu, w którym można usiąść z książką, frameworkiem albo własnym projektem.
I jeśli czekasz tylko na taki moment, możesz czekać bardzo długo. I to naprawdę bardzo bardzo bardzo długo.
Mikromomenty to the rescue!
Jedna z rzeczy, która u mnie działa najlepiej, to wykorzystywanie małych, pozornie jałowych odcinków czasu.
Nie takich, które wystarczą na zbudowanie połowy aplikacji. Raczej takich, które pozwalają zrobić mały krok do przodu.
Kiedy biegniesz, możesz posłuchać dobrego podcastu technicznego. A jest kilka takich jak np. Better Software Design.
Kiedy jedziesz autobusem albo czekasz gdzieś kilkanaście minut, możesz przeczytać fragment książki albo artykuł, który normalnie odłożyłbyś na później.
To nie są spektakularne sesje nauki. Ale właśnie z takich mikromomentów bardzo często składa się realny postęp. Cegiełka do cegiełki, krok do kroku, grosz do grosza. Kiedyś słuchałem o Slight Edge u Marcina Zelenta na Youtube. I to jest właśnie ten model. Nie wielkie skoki, tylko małe ruchy, które powtarzane wystarczająco długo, robią różnicę.
Nie zawsze potrzebujesz dwóch wolnych godzin. Czasem potrzebujesz piętnastu minut wykorzystanych świadomie. Ale też… każdego dnia.
Nie każdy wolny moment musi być wypełniony treścią
Tu jednak jest ważna rzecz. Bo można przesadzić w drugą stronę.
Nie uważam, że każdy wolny moment trzeba natychmiast zamienić w kolejne zadanie rozwojowe. To też byłaby pułapka. Ta druga skrajność.
Czasem bardziej potrzebujesz pobyć chwilę sam ze sobą niż wciskać sobie do głowy następny materiał. Czasem lepiej popatrzeć w ścianę niż odpalać kolejny film. Czasem odpoczynek będzie rozsądniejszy niż jeszcze jedna porcja wiedzy.
Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!
Wypełnij ankietę →Ja z tym walczę, bo czasem mam tak, że idę do sklepu oddalonego o 3 minuty i muszę mieć na uszach słuchawki z jakimś podcastem. Nic ciekawego się nie nauczę, a w mojej głowie cały czas brzęczy inny głos niż mój sam.
Nie chodzi więc o to, żeby z każdej przerwy wyciskać maksimum.
Chodzi o to, żeby przestać oddawać te momenty całkowicie bezwiednie i zacząć decydować, co w tej chwili naprawdę jest dla Ciebie najlepsze: rozwój czy regeneracja.
Być może najlepszy czas na rozwój nie jest wtedy, kiedy myślisz
Drugi trop, który wydaje mi się sensowny, to eksperymentowanie z porą dnia.
Wiele osób mówi, że dopiero wczesny poranek daje im realną przestrzeń na własne rzeczy. Świat jeszcze nie ruszył, nikt niczego nie chce, głowa jest świeższa niż późnym wieczorem.
Sam nie mam jeszcze poczucia, że opanowałem ten model idealnie, ale widzę w nim sens. Jeśli wieczorem jesteś już tylko cieniem człowieka, dokładanie wtedy ambitnej nauki może być mniej skuteczne niż wcześniejsze pójście spać i wstanie trochę wcześniej.
Nie każdemu to zadziała. Ale warto to sprawdzić, zamiast zakładać z góry, że jedyny możliwy model to nauka po nocach.
U mnie jednak na razie działa nauka późnym wieczorem z racji sytuacji życiowej. Którą nota bene można by było przemodelować.
Największa przestrzeń do rozwoju często i tak siedzi w pracy
Jest jeszcze jedna rzecz, o której łatwo zapomnieć.
Praca sama w sobie bywa najlepszym miejscem do rozwoju, jeśli dobrze z niej korzystasz.
Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!
Wypełnij ankietę →Po pierwsze, część rzeczy możesz po prostu robić coraz sprawniej. Jeśli dowozisz swoje zadania dobrze i szybciej niż kiedyś, odzyskujesz trochę przestrzeni. A odzyskana przestrzeń to też zasób. Wykorzystaj go!
Po drugie, raz na jakiś czas pojawiają się zadania, których wcześniej nie robiłeś. Nowa technologia. Nowy typ odpowiedzialności. Nowy temat, do którego nikt nie pali się od razu. I wtedy często najlepszym ruchem jest nie siedzieć cicho, tylko zgłosić się na ochotnika. Od razu!
Nawet jeśli jeszcze nie masz pełnych kompetencji. Nawet jeśli będziesz potrzebował wsparcia. Tego typu zadania potrafią uruchomić rozwój znacznie mocniej niż najbardziej ambitna lista kursów trzymana po godzinach.
Bo jest od razu egzekwowana w praktyce.
Jak to działa u mnie
U mnie najlepiej działa połączenie kilku rzeczy.
- Trochę mikromomentów w ciągu dnia.
- Trochę rozwoju wieczorem, kiedy jeszcze jest na to przestrzeń.
- I świadome szukanie w pracy tematów, których wcześniej nie robiłem.
Czyli tak naprawdę synteza tego wszystkiego, o czym pisałem wcześniej.
Nie jest to system idealny. Nie wygląda efektownie na papierze. Ale jest realny.
A to jest dla mnie najważniejsze.
Kilka słów na koniec
Jeśli naprawdę brakuje Ci czasu na rozwój, to być może nie potrzebujesz bardziej ambitnego planu.
Być może potrzebujesz mniej romantycznej wizji tego, jak rozwój powinien wyglądać. Tak jak to mówią niektóre osoby czy przekazują niektóre książki.
Nie zawsze będzie to codzienny dwugodzinny blok głębokiej pracy.
- Czasem będzie to piętnaście minut czytania.
- Czasem podcast podczas biegania.
- Czasem wzięcie w pracy zadania, które trochę Cię przerasta.
A czasem po prostu świadomy odpoczynek. Nic-nierobienie. Pobyt samemu ze sobą.