Współtworzę kurs SSJ: Super Senior Java — powiedz nam, czego potrzebujesz.Wypełnij ankietę →
#praca #kariera #rozwoj #programowanie

Jak przestać nienawidzić nudnych zadań i wyciągnąć z nich coś dla siebie

Nudne i powtarzalne zadania są nieuniknione w pracy programisty. Pytanie brzmi nie jak ich uniknąć, tylko jak podejść do nich tak, żeby nie tracić energii i budować na nich własną przewagę.

W pracy programisty bardzo łatwo dojść do momentu, w którym zaczynasz mieć dosyć.

Nie dlatego, że mamy same ogromne wyzwania. Czasem jest wręcz odwrotnie. Czasem, jak nie często, wpada nam podobne zadanie do tego co robiliśmy wcześniej. Znowu ten sam typ problemu. Znowu coś, co nie brzmi ani prestiżowo, ani ekscytująco.

I wtedy w głowie bardzo szybko pojawia się narracja:

  • że to nie rozwija,
  • że ktoś zrzuca na Ciebie ochłapy,
  • że inni mają ciekawsze rzeczy,
  • że Ty utknąłeś…

To uczucie jest bardzo ludzkie. Sam tak mam. Problem zaczyna się wtedy, gdy ta narracja staje się domyślnym sposobem patrzenia na własną pracę. Każdego. Jednego. Dnia.

Narzekanie daje chwilową ulgę, ale czy pomaga?

Łatwo wejść w tryb ciągłego niezadowolenia.

Zwłaszcza jeśli zadania są powtarzalne, a Ty masz poczucie, że zasługujesz na coś ambitniejszego. Wtedy bardzo zwalić winę na osoby trzecie. Uznać, że głównym problemem jest: przełożony, firma, projekt, proces albo to, że inni nie doceniają Twojego potencjału.

Czasem pewnie rzeczywiście tak jest. Nie mówię, że nie. Znowu, mnie to dotknęło.

Ale bardzo często część problemu bierze się z tego, że sam przestajesz szukać przestrzeni do sprawczości w rzeczach, które już masz przed sobą.

Z perspektywy firmy nie liczy się tylko poziom trudności zadania

Wyobraź sobie dwie osoby, które dostają dokładnie to samo zadanie.

Pierwsza od początku komunikuje znużenie. Marudzi, że to bez sensu, że to nudne, że znowu to samo. Ale i tak je zrobi.

Druga też widzi, że temat nie jest porywający. Ale zamiast zatrzymać się na tej emocji, próbuje zrobić dwie rzeczy.

  • Po pierwsze, dowieźć zadanie dobrze i bez zbędnego oporu.
  • Po drugie, znaleźć choć jeden sposób, żeby wykonać je lepiej, szybciej, czyściej albo mądrzej niż poprzednio.

To nie zawsze oznacza wielką innowację. Czasem chodzi tylko o drobne usprawnienie procesu, lepsze nazwanie problemu, dopracowanie rozwiązania albo zauważenie wzorca, którego inni już nawet nie widzą.

Nie dość, że dowozisz zadanie, to jeszcze pokazujesz, że potrafisz myśleć o nim w szerszym kontekście. Taka postawa buduje reputację znacznie mocniej, niż wielu osobom się wydaje.

A Ty przy okazji pomagasz sobie z przyszłości, aby takich zadań było coraz mniej.

Nudne zadania mogą budować przewagę

Nie wszystko, co wartościowe w pracy, musi być ekscytujące.

Powtarzalne zadania uczą co najmniej kilku ważnych rzeczy: dokładności, przewidywalności, odpowiedzialności i dostrzegania miejsc, które da się usprawnić.

Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!

Wypełnij ankietę →

Jeśli robisz coś kolejny raz, zaczynasz widzieć wzorce. Jeśli widzisz wzorce, możesz proponować ulepszenia. Jeśli je proponujesz i potrafisz je dowieźć, przestajesz być tylko wykonawcą poleceń.

Zaczynasz być kimś, kto zwiększa sprawność całego zespołu.

I to już jest bardzo cenna waluta przetargowa.

Przechodzisz ewolucję z osoby, która wykonuje zadania, do bycia partnerem biznesowym. Czyli kimś kogo biznes potrzebuje. Kogoś na styku biznesu i technologii.

Najgorsze, co można zrobić, to oddać tym zadaniom swoją… głowę!

Dla mnie największy problem z nudnymi zadaniami nie polega na ich istnieniu.

Polega na tym, że jeśli źle się do nich podejdzie, to potrafią zająć nie tylko czas, ale też nastawienie. Zaczynasz myśleć, że cała Twoja praca taka jest. Że wszystko jest bez sensu. Że utknąłeś. i te pe, i te de.

I wtedy nawet kiedy pojawia się coś ciekawszego, nie masz już energii, żeby to wykorzystać. Wypalasz się…

Dlatego dużo bardziej przekonuje mnie inne podejście: zaakceptować, że część pracy będzie rutynowa, a jednocześnie nie pozwolić, żeby ta rutyna definiowała cały obraz Twojej kariery. A to jest cholernie trudne.

Inny pomysł na nudne zadania

To jest chyba najważniejsza rzecz, którą sam obserwowałem u siebie.

W momentach, gdy praca zaczynała mnie męczyć przez powtarzalność, najlepiej działało nie narzekanie, tylko wychodzenie z inicjatywą.

Czyli trochę naginanie rzeczywistości. Patrzyłem co mnie interesuje i jak mogę to wpleść do organizacji, aby jej pomóc. Czyli przysłowiowo piec dwie pieczenie na jednym ogniu.

W ten oto sposób zainicjowałem spotkania z modelowania, za które byłem odpowiedzialny. Coś co mnie mega jara do tej pory, a jednocześnie było potrzebne zespołowi. Przez co… nie musiałem zajmować się tym co mnie nudziło.

Jak widać, można radzić sobie i w taki sposób.

Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!

Wypełnij ankietę →

Nie zachęcam do wrzucania Kafki, bo to fajne. Nietędy droga. Albo wrzucam coś co jest potrzebne firmie, albo czerpię jak najwięcej z nudnych zdań. Kropka.

Moje aktulane spojrzenie

Dziś patrzę na to tak samo. Nic się nie zmienia.

Nie wierzę, że dobra praca zawsze składa się z samych ambitnych i porywających problemów.

Wierzę za to, że nawet nudne zadania mogą pracować na Twoją korzyść, jeśli potraktujesz je jako miejsce do budowania jakości, reputacji i inicjatywy.

Nie chodzi o sztuczne zachwycanie się wszystkim. Bo to będzie wyglądać stucznie.

Chodzi raczej o to, żeby nie oddawać swojej satysfakcji zawodowej w ręce przypadkowego zestawu ticketów.

Bo czasem największa zmiana nie zaczyna się od nowej firmy, nowego projektu czy nowej technologii.

Czasem zaczyna się od pytania: co mogę zrobić lepiej, mądrzej albo ciekawiej z tym, co już mam przed sobą?

Znajdź mnie na