Współtworzę kurs SSJ: Super Senior Java — powiedz nam, czego potrzebujesz.Wypełnij ankietę →
#ai #refleksja #programowanie

Dorothy wiedziała. A Ty?

Wyobraź sobie, że IBM wjeżdża na salę w NASA. Niektórzy patrzą z nadzieją, a niektórzy z... niepokojem. W tym momencie Dorothy Vaughan poszła do biblioteki. Historia sprzed 60 lat, która "się rymuje".

Jest jedna scena w Ukrytych Działaniach, która zostanie ze mną na długo. Dorothy Vaughan stoi w publicznej bibliotece w Wirginii lat 50/60 (ryzykując przy tym wiele). Szuka książki o FORTRAN-ie — nowym języku programowania dla maszyn IBM, które właśnie pojawiły się w jej miejscu pracy. Bibliotekarka informuje ją, że “Kolorowi” nie mogą korzystać z tej sekcji biblioteki (w tamtych czasach miały miejsce podziały rasowe). Dorothy oburzona wychodzi z budynku, ale… ukradkiem chowa niezbędną książkę pod płaszczem.

Nie dlatego, że jest złodziejką. Dlatego, że “ona wie”.

Kiedy “komputer” był zawodem

Dziś słowo komputer kojarzy się jednoznacznie z maszyną. Ale przez większą część XX wieku był to po prostu zawód. Człowiek — najczęściej kobieta — który wykonywał obliczenia. Ręcznie, z ołówkiem, linijką logarytmiczną i tabelami.

Teraz? NIE-DO-PO-MYŚ-LE-NIA!

NASA w Langley zatrudniała całe oddziały takich osób. Obliczały trajektorie rakiet, dane aerodynamiczne, parametry misji.

To była prawdziwa, wymagająca, precyzyjna praca. Wymagała wykształcenia matematycznego. Wymagała odpowiedzialności — od ich wyliczeń zależało życie pilotów i astronautów.

A potem na salę wjechał IBM 7090.

Duży, głośny, zagadkowy. Nikt nie wiedział, co z nim zrobić. Technicy z IBM próbowali go uruchomić (trochę pewnie zadziałała tutaj magia kina w kwestii ich nieporadności), a kobiety z oddziału obliczeniowego patrzyły z boku. Z zaciekawieniem, ale i niepokojem.

Dorothy nie czekała na sygnał z góry, aż podziękują jej za dotychczasową pracę. Zaczęła działać!

Historia się rymuje

Ukryte Działania to film z mega inspirującą historią. Jest tutaj sporo wątków, ale w kontekście tego wpisu kluczowy jest ten dotyczący Dorothy i IBM-a.

Patrzę na niego przez pryzmat tego, co dzieje się teraz w naszej branży — i mam wrażenie, że jakbym to już widział. Jakbym właśnie oglądał ten sam film jeszcze raz, w innych realiach, ale będąc jego aktorem.

Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!

Wypełnij ankietę →

Narzędzia AI do pisania kodu weszły do naszego środowiska pracy. Stopniowo, ale już teraz są obecne praktycznie wszedzie. GitHub Copilot, Claude, ChatGPT, Cursor — każde z nich potrafi dziś napisać kod. Pomóc zaprojektować architekturę, prześledzić logi w poszukiwaniu błędu, wygenerować testy. Robią to szybko. Bez zmęczenia. Bez przerw na lunch.

I widzę tę samą rozpiętość reakcji, co na sali w Langley (przynajmniej tak to sobie wyobrażam).

Część programistów patrzy z niepokojem. Część bagatelizuje — “to tylko autocompletion”, “ono i tak nie rozumie biznesu”, “ja piszę lepszy kod”. Część czeka, co powiedzą przełożeni, co zdecyduje rynek, co pokaże czas.

A część — jak Dorothy — poszła po “książkę”.

Zainstalowała odpowiednie środowisko i zaczęła eksperymentować.

Moja obserwacja i moje przewidywanie

Jeśli mam przewidywać przyszłość patrząc na ten film, to uważam, że zawód programisty zniknie. Tak jak miało to miejsce z zawodem “komputerów”. Natomiast otworzy się na pewno nowa ścieżka, która będzie wymagała nowych umiejętności.

Tak jak Dorothy nie wiedziała, że zostanie programistką. Ona podeszła do tego proaktywnie. Zmienił się jej charakter pracy. Ze żmudnego ręcznego liczenia na coś, co wymagało rozumienia maszyny, układania z nią współpracy, myślenia na wyższym poziomie abstrakcji.

Uważam, że dokładnie to nas czeka.

Pisanie kodu linijka po linijce stanie się mniej centralną umiejętnością. Ważniejsze będzie to, co dotąd było w tle: rozumienie problemu, dekompozycja złożoności, ocena rozwiązań, wiedza domenowa, odpowiedzialność za efekt. AI będzie narzędziem — potężnym, ale wymagającym prowadzenia.

Kto będzie prowadził? Ten, kto już teraz uczy się z nim pracować.

Dlatego sam eksperymentuję.

Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!

Wypełnij ankietę →

Dlaczego? Bo wolę być po tej stronie zmiany. Nie być osobą, która patrzy z niepokojem, ale osobą, która patrzy z zaciekawieniem.

Używam AI przy codziennej pracy: przy pisaniu kodu, przy planowaniu, przy analizowaniu problemów. Sprawdzam, gdzie pomaga, gdzie zawodzi, gdzie trzeba mu nie ufać. Uczę się jego ograniczeń tak samo, jak jego możliwości.

I do tego samego zachęcam Cię.

Nie musisz wierzyć, że AI jest rewolucją wszech czasów. Nie musisz go kochać. Warto je po prostu znać. Tak jak Dorothy znała FORTRAN-a, zanim ktokolwiek inny w jej oddziale w ogóle usłyszał tę nazwę.

Chociaż teraz trudno o aż taką ignorancję, bo informacje o AI są wszędzie.

Biblioteka jest otwarta

Dorothy Vaughan musiała ryzykować, żeby zdobyć wiedzę, która ją uratuje. Musiała wejść do “białej” sekcji biblioteki. Musiała schować książkę pod płaszczem.

Ty możesz po prostu otworzyć terminal, płacąc kilka dolarów miesięcznie. Albo nawet nic, jeśli wybierzesz darmowe opcje.

Bariera wejścia jest niższa, niż myślisz.

Jedyna rzecz, której potrzebujesz, to tego, co miała Dorothy: gotowość i determinacja.

“IBM 7090” już stoi na sali. Głośno szumi. Wszyscy patrzą.

A Ty, co robisz?

Znajdź mnie na