Autorytety są potrzebne - ale tylko, gdy nie wyłączasz myślenia
Autorytety potrafią bardzo przyspieszyć rozwój, ale ślepe kopiowanie ich sposobu myślenia rzadko działa dobrze. Największą wartość daje dopiero własny filtr i umiejętność dopasowania cudzych idei do własnego kontekstu.
Autorytety są potrzebne.
Mówię serio.
Chociaż zauważyłem, że w dzisiejszych czasach to słowo się zdewaloryzowało. Ale to inna rozkmina.
Posiadanie autorytetu potrafi skrócić drogę. Poszerzyć perspektywę. Pomóc nazwać rzeczy, których samemu się jeszcze dobrze nie rozumie. Dać Ci język, kierunek albo odwagę do wejścia na poziom, którego wcześniej nawet nie brałeś pod uwagę.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy z inspiracji robi się bezrefleksyjne kopiowanie. Eh… a to już najgorzej…
Na początku fascynacja jest czymś normalnym
Jeśli trafiasz na osobę, która imponuje Ci wiedzą, spokojem, spójnością albo wynikami, naturalne jest, że chcesz chłonąć wszystko, co mówi.
Trochę jak przy zauroczeniu. Tyle że zamiast emocjonalnej fascynacji drugim człowiekiem, pojawia się fascynacja jego sposobem myślenia, działania albo komunikacji.
Brzmi to dziwnie, ale jest jak najbardziej okej.
Bo kiedy dopiero budujesz swoje rozumienie świata, cudze modele mogą być dla Ciebie bardzo pomocne. Dają punkt odniesienia. Pokazują, że można inaczej. Czasem wręcz otwierają zupełnie nowy sposób patrzenia.
To jest niesamowity boost!
Problem zaczyna się wtedy, gdy kończy się myślenie za siebie
Jeśli jednak wszystko, co mówi autorytet, wpada do Twojej głowy bez żadnej obróbki, to prędzej czy później pojawi się problem.
Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!
Wypełnij ankietę →Nie dlatego, że ten człowiek może się mylić. Dlatego, że Ty nie jesteś nim.
- Nie żyjesz w tym samym miejscu.
- Nie działasz w tym samym środowisku.
- Nie masz tych samych ograniczeń.
- Nie masz tego samego temperamentu, doświadczenia ani priorytetów.
Nawet bardzo dobra rada, zastosowana bez filtra, bez zastanowienia, może dać słaby efekt. A czasem nawet… zaszkodzić.
Inspiracja bez refleksji łatwo zamienia się w cudze życie odgrywane na własnym kontekście
Bardzo łatwo pomylić podziw z gotowym przepisem na własne życie.
Widzieć czyjś sposób działania i założyć, że skoro u tej osoby to zadziałało, to u mnie też powinno. Tymczasem to, co było logiczne w czyimś kontekście, u Ciebie może nie mieć żadnego sensu.
Context is the king!
I właśnie tutaj potrzebne jest sito. Po to, aby wybierać to, co naprawdę da się uczciwie zintegrować z Twoją rzeczywistością.
Własny filtr to jedna z najważniejszych kompetencji rozwojowych
Mam poczucie, że z czasem powinna wydarzyć się pewna zmiana. Natualna ewolucja.
Najpierw uczysz się od autorytetów.
Potem zaczynasz sprawdzać, które z ich idei naprawdę działają u Ciebie.
A jeszcze później dochodzisz do momentu, w którym nie potrzebujesz już bezpośrednio kopiować ich odpowiedzi. Zaczynasz raczej korzystać z ich sposobu zadawania pytań.
I to jest dla mnie znacznie dojrzalsza forma uczenia się.
Nie zbieranie gotowych prawd. Tylko budowanie własnej zdolności oceny.
Bez przestrzeni na własne myśli trudno zastanowić się co jest dla Ciebie ważne
Bardzo wielu ludziom zwyczajnie brakuje dziś przestrzeni na własne przemyślenia. Nie potrafią pobyć chwilę sami ze sobą i zapytać: co ja właściwie naprawdę myślę? czego chcę? co ma dla mnie sens, a co tylko brzmi dobrze, bo powiedział to ktoś, kogo podziwiam?
Jeśli tej przestrzeni nie ma, to dużo łatwiej żyć cudzymi celami, cudzym językiem i cudzymi ambicjami zaczerpniętymi z Tik Toka, LinkedIna czy YouTuba.
To bywa wygodne. To prawda. Ale i niestety zgubne.
Tworzę kurs SSJ: Super Senior Java z Mateuszem Nowakiem i Arturem Laskowskim — powiedz nam, czego potrzebujesz. Więcej znajdziesz na SuperSeniorJava.pl!
Wypełnij ankietę →Na dłuższą metę robi z człowieka raczej wykonawcę cudzych narracji niż autora własnego kierunku.
Hmmm… brzmi to trochę jak mój wpis na temat patrzenia ponad kod, gdzie to AI zachowuje się jak taki wykonawca. Czyli stajesz się w sumie jak… AI. Sztuczny? Bezrefleksyjny? Bez własnego zdania? Aż mnie ciarki przechodzą, jak o tym piszę.
Co warto robić?
Nie jestem fanem podejścia, w którym wszystko i wszystkich trzeba z miejsca podważać. To też nie jest najlpesza droga. Dziecinna albo pusta.
Dużo bardziej przekonuje mnie coś innego.
- Miej autorytety.
- Ucz się od nich.
- Pożyczaj od nich język, narzędzia i perspektywy.
Ale nie oddawaj im prawa do myślenia za siebie!
Autorytet pomaga wtedy, gdy nie kończy Twojego myślenia, tylko je uruchamia. Pobudza.
I może właśnie to jest najlepszy test dojrzałej inspiracji - czy po kontakcie z czyjąś wiedzą myślisz bardziej samodzielnie, czy tylko sprawniej powtarzasz cudze działania.